Archive for the ‘fotokot’ Category

Święto Niepodległości

czwartek, Listopad 11th, 2010

Minął miesiąc…

piątek, Październik 22nd, 2010

… a ja już nie potrafię sobie wyobrazić jak to było, jak Szczęściarza nie było z nami. A jest. Jest towarzyski – najbardziej lubi być w tym samym pomieszczeniu co człowiek, więc właśnie śpi w zlewie, bo ja siedzę w kuchni, a jak pójdę do pokoju, to mogę być pewna, że rozlegnie się szelest i jak będę szła z laptopem, podłączoną do niego myszką i ajpodem to coś mi wejdzie pod nogi, potknę się o o mało nie upuszczę tego całego stuffu na podłogę. Tak. Żyć z kotem, prawda. Oprócz tego, że towarzyski, jest też nieco pierdołowaty. Ot, stoi sobie na półce z książkami, stoi, stoi, nagle z wielkim hurgotem spada na podłogę. Wstaje, otrząsa się i zaczyna sobie lizać łapkę z wyrazem pyszczka „ja? spadłem? skąd, ja wcale nie spadłem, to był planowany manewr, a w ogóle to nie macie nic innego do roboty niż gapienie się na mnie?” Z górnego łóżka, czyli Tomkowego nie umie skakać. Nie. On z niego spada, pół biedy jak na pustą kanapę, gorzej jak na kanapę, na której ktoś leży. Na przykład na mnie. Siniaka potrafi nabić, taka spadająca kocia masa. Włazi wszędzie, do zlewu, do umywalki, do piekarnika, do mikrofali, do lodówki. Daje się tam zamknąć i dopiero po dłuższej chwili orientuje się, że coś jest nie tak (oglądaliście kiedyś kota przez szybkę piekarnika? niewłączonego, oczywiście). Kradnie gumki do włosów, bo to jego ukochana zabawka. Jest wiecznie głodny, nawet 5 sekund po posiłku. Podsiada człowieka i reaguje wielkimi, zdziwionymi oczami jak człowiek chce z powrotem usiąść na swoim miejscu.
A poza tym mruczy, liże ludzi, podstawia się do głaskania i jest  kochany i cudowny. Wiadomo.

Koty polują na ptaki

piątek, Październik 22nd, 2010


na Glovera też mogą

Ale że niby chcesz pozmywać?

sobota, Październik 9th, 2010

No co ty kobieto, ja się stąd nie ruszam.

Zamordyzm

piątek, Październik 1st, 2010

Kotek i koza w jednym stali domu

wtorek, Wrzesień 28th, 2010

Łapka

piątek, Wrzesień 24th, 2010

Mamo, totek liże mi rękę!

piątek, Wrzesień 24th, 2010

Radość i absolutne szczęście w oczach słabo się uwieczniają na zdjęciach. W każdym razie zapewniam Was – to, co widać, to blady cień tego, co było w realu. A emocje – bezcenne.

Co jak co, ale ten widok z okna to ładny tu jest

piątek, Wrzesień 24th, 2010

Totek Szczęściarz ma nowy dom

poniedziałek, Wrzesień 20th, 2010

„Totek” – bo tak przez pierwsze dni mówiła na niego moja trzyletnia córka, potem się nauczyła mówić poprawnie, nawet próbuje już wymawiać jego imię. Ku mojemu zaskoczeniu Szczęściarz nie był bardzo przerażony znalezieniem się nagle w domu, gdzie jest dwójka dzieci, w tym jedno zdecydowanie i stanowczo okazujące swoje uczucia wobec kota, dużo hałasu, często zamieszanie, goście nie goście. Pierwszego dnia chował się często pod łóżko, ale z każdym dniem coraz rzadziej i krócej, a w tej chwili, po tygodniu śmiga do kryjówki tylko wtedy, jak odpalam odkurzacz.

Wszyscy go pokochaliśmy. Maja, trzylatka, rozumie, że może komuś sprawić ból i celowo tego nie robi, nie licząc sytuacji, w których bije się z bratem o zabawki, ale to specyficzne stosunki pomiędzy rodzeństwem i nie są to bójki, w których ktoś może poważnie ucierpieć. Niemniej kota trochę „męczyła”, bo uważała na przykład, że jak kotek odejdzie od miski, w której jeszcze ma jedzenie, to trzeba go zachęcić do dalszej konsumpcji i zanosiła Szczęściarza z powrotem, mówiąc czule: jedz kotku, jedz. Kot się oczywiście wyrywał, tak samo nie był zachwycony miłosnymi uściskami w wykonaniu Majki, ale mimo tego to właśnie na łóżku Majki zaczął szybko sypiać. I, jak się przekonałam, nie chodziło o łóżko, ale właśnie o tą męczącą trzylatkę, bo jak którejś nocy Młoda przelazła do mojego łóżka, to on poszedł za nią, więc nagle o 4 rano obudziło mnie chrapanie córki z jednej, a mruczenie kota z drugiej strony. Teraz sypia albo ze mną, albo z Mają, na łóżko Tomka wchodzi rzadko, może dlatego, że to górne z piętrowego i nie chce mu się. Lubi też parapety okienne, zwłaszcza drewniany w kuchni.
Dzieci się kłócą o to, kto się bawi z kotkiem, Majka okazuje mu swoją miłość gorąco i mocno, Tomek ją ruga za to okazywanie, ja ich rugam za kłocenie się i ją za męczenie kota, ogólnie jest wesoło, pełno miłości i radości, czyli tak, jak powinno być w każdym domu.
A Szczęściarz dostał kilka prezentów, nowe zabawki, jakąś wypasioną sztuczną myszę, ale i tak najbardziej lubi się bawić moją gumką do włosów. Jak z dzieckiem, doprawdy, kupujesz drogie firmowe zabwki, maty edukacyjne, jakieś cuda wianki, a potem dizecko i tak ma największy ubaw z balonika, garnka i łyżki lub czegoś równie wyrafinowanego.
Pierwszy dzień: bezpieczna miejscówka na górnym łóżku

Może jednak dolne?

E, najlepiej na klockach Lego i książkach

Ale w sumie… po co się tak izolować? Lepiej koło człowieka, także tego małego

A może do szuflady? Przecież ona na pewno został opróżniona właśnie na kota, a nie na jakieś długie spodnie dziecięce, co tam komu po spodniach, kot w szufladzie to jest coś!