Dzień czwarty

Posted On: czwartek, Sierpień 19th, 2010 at 03:37

„Nie lubię Cię! Ale głaszcz, głaszcz, głaszcz…”

Dziś dostał niedobrą tabletkę, dużą i niesmaczną. Na odrobaczenie. Minkę miał nietęgą. Do tego doszło codziennie czyszczenie oczu z ropy oraz podanie kropli, co szczypie. Foch był, trwał kilka godzin. :) Na ten czas schował się w ulubionym miejscu pod łóżkiem. Przebłagałam go smakołykiem, który dostałam od weterynarza. Migiem zmienił mu się nastrój. Bawiliśmy się długo jego ulubioną pomarańczową kostką, naprzemian z pieszczotami. :) Energiczne szaleństwo! Cudownie widzieć go w tak dobrym nastroju. Czasem chodzi i miauczy wpatrując się a to w szybę, a to w drzwi. Najczęściej nocą. Zastanawiam się wtedy, czy tęskni za wolnością, za swoim pierwszym domem… Czy naprawdę go miał? Ile bitew stoczył? Cierpiał bardzo? Chciałabym odczytać jego myśli w takich chwilach…

P.S. Pierwszego dnia ważył 4,45 kg, dziś już 4,70 kg. :) To niewiele, ale i tak to dobra wiadomość, prawda?

18 sierpnia 2010, południe

Categories: Bez kategorii, Stary dom - wpisy Fikcji

Leave a Reply