Posts Tagged ‘jedzenie’

17 Things Worth Knowing About Your Cat

sobota, Grudzień 11th, 2010

Czyli 17 ciekawostek o kotach.
Wszystko się zgadza, z wyjątkiem stwierdzenia: „Kitties are not impressed by cupcakes” (Kotów nie zwilżają babeczki). Mój kot wpieprzał muffinki aż miło… tzn niemiło. Jakbym nie zabrała w porę, zeżarłby całą muffinkę cytrynową.  Bo lubi. Icomuzrobicie.

Co kot robi zimą?

piątek, Grudzień 10th, 2010

ŚPI.

I je.

I to wszystko. Wciąż wychodzi do nas jak wracamy do domu, wciąż interesuje się, jak przychodzą goście, ale to wszystko. Śpi jakieś 20 godzin na dobę, a resztę czasu leży nie śpiąc. Oraz udaje Kota Który Nie Jadł Od trzech Dni, szczególnie jak ktoś nas odwiedza. Zniknęły szaleńcze gonitwy po całym mieszkaniu, bieganie za dziećmi – kot przeszedł w życie w pozycjach horyzontalnych. I tyle. W dodatku częściej kładzie się w łóżkach ludzi, na ludziach, na poduszkach, na wygrzanych przez ludzi miejscach (motyw: wstajesz na parę sekund z krzesła, a potem mało nie siadasz na kocie, albo: wychodzisz w środku nocy do kibelka, wracasz i nie masz się gdzie położyć, bo w ciągu tej minuty, kiedy cię nie było, twoje łóżko zostało podstępnie zasiedlone przez kota i dzieci).

Utył, uspokoił się, przyzwyczaił do nas – jest gru… zaokrąglonym, leniwym, zadowolonym kocurem, wciąż bardzo lubi nas całować, z Mają czasem walczą, ale mam wrażenie że już dla sportu, a nie o przywództwo, Szczęściarz uznał, że nie ma co się z małą księżniczką naparzać, i tak ona wygra.

I na koniec coś, co brzmi jak dowcip, ale jest samą prawdą:
- Jak sprawdzić, czy kot żyje?
- Otworzyć lodówkę.
Z drugiego końca mieszkania, w najgłębszym śnie usłyszy i przyleci zobaczyć czy aby nie wyjmuje się czegoś, co mógłby zjeść… no bo przecież jest Biednym, Głodzonym Koteczkiem, Co Nie Jadł Od Trzech Dni.

Minął miesiąc…

piątek, Październik 22nd, 2010

… a ja już nie potrafię sobie wyobrazić jak to było, jak Szczęściarza nie było z nami. A jest. Jest towarzyski – najbardziej lubi być w tym samym pomieszczeniu co człowiek, więc właśnie śpi w zlewie, bo ja siedzę w kuchni, a jak pójdę do pokoju, to mogę być pewna, że rozlegnie się szelest i jak będę szła z laptopem, podłączoną do niego myszką i ajpodem to coś mi wejdzie pod nogi, potknę się o o mało nie upuszczę tego całego stuffu na podłogę. Tak. Żyć z kotem, prawda. Oprócz tego, że towarzyski, jest też nieco pierdołowaty. Ot, stoi sobie na półce z książkami, stoi, stoi, nagle z wielkim hurgotem spada na podłogę. Wstaje, otrząsa się i zaczyna sobie lizać łapkę z wyrazem pyszczka „ja? spadłem? skąd, ja wcale nie spadłem, to był planowany manewr, a w ogóle to nie macie nic innego do roboty niż gapienie się na mnie?” Z górnego łóżka, czyli Tomkowego nie umie skakać. Nie. On z niego spada, pół biedy jak na pustą kanapę, gorzej jak na kanapę, na której ktoś leży. Na przykład na mnie. Siniaka potrafi nabić, taka spadająca kocia masa. Włazi wszędzie, do zlewu, do umywalki, do piekarnika, do mikrofali, do lodówki. Daje się tam zamknąć i dopiero po dłuższej chwili orientuje się, że coś jest nie tak (oglądaliście kiedyś kota przez szybkę piekarnika? niewłączonego, oczywiście). Kradnie gumki do włosów, bo to jego ukochana zabawka. Jest wiecznie głodny, nawet 5 sekund po posiłku. Podsiada człowieka i reaguje wielkimi, zdziwionymi oczami jak człowiek chce z powrotem usiąść na swoim miejscu.
A poza tym mruczy, liże ludzi, podstawia się do głaskania i jest  kochany i cudowny. Wiadomo.

Prośba do kociarzy

środa, Październik 6th, 2010

Mam prośbę do wszystkich posiadaczy kota/kotów z większym stażem niż ja. Chciałabym znaleźć dla Szczęściarza najbardziej odpowiadającą karmę – jemu smakowo i zdrowotnie, a mi finansowo, a trochę czuję się przytłoczona wyborem, zarówno firm jak i sklepów. Wpiszcie mi proszę w komentarzach, albo ewentualnie wyślijcie maila (krolowanocy [at] gmail.com) ze sklepem, w którym robicie zakupy oraz karmą, jaką kupujecie – z karm mokrych. Puszek. I w ogóle jeśli ktoś miałby jakieś mądre uwagi dotyczące kupowania kotu puszek, to chętnie poczytam tutaj :)

Wiecznie głodne

poniedziałek, Wrzesień 27th, 2010

Dla wieloletnich właścicieli kotów część wpisów na tym blogu będzie pewnie nudna, bo to, co ja dopiero odkrywam, oni świetnie znają. A ja odkryłam że koty to stworzenia wiecznie nienajedzone. Wstaję w sobotę, daję jeść kotu i dzieciom, jakieś inne poranne czynności, wracam do łóżka coś obejrzeć w tv, po dwóch godzinach wchodzę do kuchni. A kot za mną i miauczy rozpaczliwie, kręci się koło swojej pustej miski i patrzy na mnie wzrokiem zagłodzonego zwierzęcia, które nieśmiało błaga o cokolwiek do jedzenia. Paniczna myśl: O Boże, nie dałam mu jeść rano! … a po dwóch sekundach olśnienie: ejże, przecież dałam.
Robię obiad z użyciem mięsa – szaleństwo, pomruki, miauczenie, błagalny wzrok i wymowne kursowanie od moich nóg do miski i z powrotem. Jestem twarda, nie daję. Dzień mija, późnym wieczorem wchodzę do kuchni po wodę i znów wyczyny kota sprawiają, że tak samo jak rano przez sekundę myślę, że zapomniałam o biednym kocie i nie dałam mu kolacji, a potem uświadamiam sobie że dostał pełną michę. Zostawiania czegokolwiek jadalnego na blacie się dopiero oduczam, sądziłam, że na szarlotkę się nie połasi, a jednak…

I tak się zastanawiam: czy są koty, które się najadają i nie żebrzą co chwilę o jedzenie? Z relacji znajomych kociarzy wynika mi, że to wiecznie nienasycone stworzenia, które dochodzą do perfekcji w ściemnianiu człowiekowi że nic nie jadły i umierają z głodu. Czy kot, gdyby mu dać tyle, ile chce przestałby w końcu jeść? Czy zna ktoś kota, który godzinę po jedzeniu nie próbuje czegoś podjeść?