Posts Tagged ‘Maja’

Tuliiiimyyy

niedziela, Styczeń 16th, 2011

Co kot robi zimą?

piątek, Grudzień 10th, 2010

ŚPI.

I je.

I to wszystko. Wciąż wychodzi do nas jak wracamy do domu, wciąż interesuje się, jak przychodzą goście, ale to wszystko. Śpi jakieś 20 godzin na dobę, a resztę czasu leży nie śpiąc. Oraz udaje Kota Który Nie Jadł Od trzech Dni, szczególnie jak ktoś nas odwiedza. Zniknęły szaleńcze gonitwy po całym mieszkaniu, bieganie za dziećmi – kot przeszedł w życie w pozycjach horyzontalnych. I tyle. W dodatku częściej kładzie się w łóżkach ludzi, na ludziach, na poduszkach, na wygrzanych przez ludzi miejscach (motyw: wstajesz na parę sekund z krzesła, a potem mało nie siadasz na kocie, albo: wychodzisz w środku nocy do kibelka, wracasz i nie masz się gdzie położyć, bo w ciągu tej minuty, kiedy cię nie było, twoje łóżko zostało podstępnie zasiedlone przez kota i dzieci).

Utył, uspokoił się, przyzwyczaił do nas – jest gru… zaokrąglonym, leniwym, zadowolonym kocurem, wciąż bardzo lubi nas całować, z Mają czasem walczą, ale mam wrażenie że już dla sportu, a nie o przywództwo, Szczęściarz uznał, że nie ma co się z małą księżniczką naparzać, i tak ona wygra.

I na koniec coś, co brzmi jak dowcip, ale jest samą prawdą:
- Jak sprawdzić, czy kot żyje?
- Otworzyć lodówkę.
Z drugiego końca mieszkania, w najgłębszym śnie usłyszy i przyleci zobaczyć czy aby nie wyjmuje się czegoś, co mógłby zjeść… no bo przecież jest Biednym, Głodzonym Koteczkiem, Co Nie Jadł Od Trzech Dni.

Minął miesiąc…

piątek, Październik 22nd, 2010

… a ja już nie potrafię sobie wyobrazić jak to było, jak Szczęściarza nie było z nami. A jest. Jest towarzyski – najbardziej lubi być w tym samym pomieszczeniu co człowiek, więc właśnie śpi w zlewie, bo ja siedzę w kuchni, a jak pójdę do pokoju, to mogę być pewna, że rozlegnie się szelest i jak będę szła z laptopem, podłączoną do niego myszką i ajpodem to coś mi wejdzie pod nogi, potknę się o o mało nie upuszczę tego całego stuffu na podłogę. Tak. Żyć z kotem, prawda. Oprócz tego, że towarzyski, jest też nieco pierdołowaty. Ot, stoi sobie na półce z książkami, stoi, stoi, nagle z wielkim hurgotem spada na podłogę. Wstaje, otrząsa się i zaczyna sobie lizać łapkę z wyrazem pyszczka „ja? spadłem? skąd, ja wcale nie spadłem, to był planowany manewr, a w ogóle to nie macie nic innego do roboty niż gapienie się na mnie?” Z górnego łóżka, czyli Tomkowego nie umie skakać. Nie. On z niego spada, pół biedy jak na pustą kanapę, gorzej jak na kanapę, na której ktoś leży. Na przykład na mnie. Siniaka potrafi nabić, taka spadająca kocia masa. Włazi wszędzie, do zlewu, do umywalki, do piekarnika, do mikrofali, do lodówki. Daje się tam zamknąć i dopiero po dłuższej chwili orientuje się, że coś jest nie tak (oglądaliście kiedyś kota przez szybkę piekarnika? niewłączonego, oczywiście). Kradnie gumki do włosów, bo to jego ukochana zabawka. Jest wiecznie głodny, nawet 5 sekund po posiłku. Podsiada człowieka i reaguje wielkimi, zdziwionymi oczami jak człowiek chce z powrotem usiąść na swoim miejscu.
A poza tym mruczy, liże ludzi, podstawia się do głaskania i jest  kochany i cudowny. Wiadomo.

Zamordyzm

piątek, Październik 1st, 2010

Mamo, totek liże mi rękę!

piątek, Wrzesień 24th, 2010

Radość i absolutne szczęście w oczach słabo się uwieczniają na zdjęciach. W każdym razie zapewniam Was – to, co widać, to blady cień tego, co było w realu. A emocje – bezcenne.