Posts Tagged ‘Szczęściarz’

Idealnie się mieści

wtorek, Lipiec 26th, 2011

Nie kupuj kota w worku. Chyba że w Bomi

sobota, Marzec 12th, 2011

Kot czytający

poniedziałek, Marzec 7th, 2011

HP powinno nam płacić

sobota, Luty 19th, 2011

Za udowodnienie, że na ich netbookach się kotom dobrze śpi

Tuliiiimyyy

niedziela, Styczeń 16th, 2011

Kot i święta

czwartek, Grudzień 30th, 2010

Nie było na szczęście sytuacji rodem ze świątecznego filmiku o kocie Simona, który demoluje całą choinkę. Szczęściarz był mocno zdziwiony, po co ludzie przynieśli drzewo do mieszkania, wsadzał nos w kłujące igły i zdegustowany odchodził całym sobą manifestując zdziwienie. Światełka mu się bardzo spodobały, je próbował łapać, ale dość szybko zrezygnował po przestawieniu z mrugających na zwykłe. Bombki, łańcuch, pierniczki, figurki z Lego – jak to zawisło na drzewku nie próbował niszczyć, zrzucać, pierniczki padły tylko ofiarą Mai i jej nienasyconego apetytu ;)
Także dramatu nie było, przywiązywanie choinki czy wieszanie jej pod sufitem okazało się niepotrzebne, Szczęściarz szybko przywykł że stoi takie i nie próbuje się tym bawić. W ogóle cały grudzień walczy o tytuł najbardziej leniwego kota w Warszawie, leży całymi dniami i nocami na moim biurku albo na łóżku Tomka, ożywia się trochę jak przychodzą goście (może dadzą jeść?) i bardzo, jak ma napełnianą michę.

No, ekscytujące też są torby po prezentach.

Wieczór scrabblowy

sobota, Listopad 27th, 2010

Święto Niepodległości

czwartek, Listopad 11th, 2010

Minął miesiąc…

piątek, Październik 22nd, 2010

… a ja już nie potrafię sobie wyobrazić jak to było, jak Szczęściarza nie było z nami. A jest. Jest towarzyski – najbardziej lubi być w tym samym pomieszczeniu co człowiek, więc właśnie śpi w zlewie, bo ja siedzę w kuchni, a jak pójdę do pokoju, to mogę być pewna, że rozlegnie się szelest i jak będę szła z laptopem, podłączoną do niego myszką i ajpodem to coś mi wejdzie pod nogi, potknę się o o mało nie upuszczę tego całego stuffu na podłogę. Tak. Żyć z kotem, prawda. Oprócz tego, że towarzyski, jest też nieco pierdołowaty. Ot, stoi sobie na półce z książkami, stoi, stoi, nagle z wielkim hurgotem spada na podłogę. Wstaje, otrząsa się i zaczyna sobie lizać łapkę z wyrazem pyszczka „ja? spadłem? skąd, ja wcale nie spadłem, to był planowany manewr, a w ogóle to nie macie nic innego do roboty niż gapienie się na mnie?” Z górnego łóżka, czyli Tomkowego nie umie skakać. Nie. On z niego spada, pół biedy jak na pustą kanapę, gorzej jak na kanapę, na której ktoś leży. Na przykład na mnie. Siniaka potrafi nabić, taka spadająca kocia masa. Włazi wszędzie, do zlewu, do umywalki, do piekarnika, do mikrofali, do lodówki. Daje się tam zamknąć i dopiero po dłuższej chwili orientuje się, że coś jest nie tak (oglądaliście kiedyś kota przez szybkę piekarnika? niewłączonego, oczywiście). Kradnie gumki do włosów, bo to jego ukochana zabawka. Jest wiecznie głodny, nawet 5 sekund po posiłku. Podsiada człowieka i reaguje wielkimi, zdziwionymi oczami jak człowiek chce z powrotem usiąść na swoim miejscu.
A poza tym mruczy, liże ludzi, podstawia się do głaskania i jest  kochany i cudowny. Wiadomo.

Zamordyzm

piątek, Październik 1st, 2010