Totek Szczęściarz ma nowy dom

Posted On: poniedziałek, Wrzesień 20th, 2010 at 22:35

„Totek” – bo tak przez pierwsze dni mówiła na niego moja trzyletnia córka, potem się nauczyła mówić poprawnie, nawet próbuje już wymawiać jego imię. Ku mojemu zaskoczeniu Szczęściarz nie był bardzo przerażony znalezieniem się nagle w domu, gdzie jest dwójka dzieci, w tym jedno zdecydowanie i stanowczo okazujące swoje uczucia wobec kota, dużo hałasu, często zamieszanie, goście nie goście. Pierwszego dnia chował się często pod łóżko, ale z każdym dniem coraz rzadziej i krócej, a w tej chwili, po tygodniu śmiga do kryjówki tylko wtedy, jak odpalam odkurzacz.

Wszyscy go pokochaliśmy. Maja, trzylatka, rozumie, że może komuś sprawić ból i celowo tego nie robi, nie licząc sytuacji, w których bije się z bratem o zabawki, ale to specyficzne stosunki pomiędzy rodzeństwem i nie są to bójki, w których ktoś może poważnie ucierpieć. Niemniej kota trochę „męczyła”, bo uważała na przykład, że jak kotek odejdzie od miski, w której jeszcze ma jedzenie, to trzeba go zachęcić do dalszej konsumpcji i zanosiła Szczęściarza z powrotem, mówiąc czule: jedz kotku, jedz. Kot się oczywiście wyrywał, tak samo nie był zachwycony miłosnymi uściskami w wykonaniu Majki, ale mimo tego to właśnie na łóżku Majki zaczął szybko sypiać. I, jak się przekonałam, nie chodziło o łóżko, ale właśnie o tą męczącą trzylatkę, bo jak którejś nocy Młoda przelazła do mojego łóżka, to on poszedł za nią, więc nagle o 4 rano obudziło mnie chrapanie córki z jednej, a mruczenie kota z drugiej strony. Teraz sypia albo ze mną, albo z Mają, na łóżko Tomka wchodzi rzadko, może dlatego, że to górne z piętrowego i nie chce mu się. Lubi też parapety okienne, zwłaszcza drewniany w kuchni.
Dzieci się kłócą o to, kto się bawi z kotkiem, Majka okazuje mu swoją miłość gorąco i mocno, Tomek ją ruga za to okazywanie, ja ich rugam za kłocenie się i ją za męczenie kota, ogólnie jest wesoło, pełno miłości i radości, czyli tak, jak powinno być w każdym domu.
A Szczęściarz dostał kilka prezentów, nowe zabawki, jakąś wypasioną sztuczną myszę, ale i tak najbardziej lubi się bawić moją gumką do włosów. Jak z dzieckiem, doprawdy, kupujesz drogie firmowe zabwki, maty edukacyjne, jakieś cuda wianki, a potem dizecko i tak ma największy ubaw z balonika, garnka i łyżki lub czegoś równie wyrafinowanego.
Pierwszy dzień: bezpieczna miejscówka na górnym łóżku

Może jednak dolne?

E, najlepiej na klockach Lego i książkach

Ale w sumie… po co się tak izolować? Lepiej koło człowieka, także tego małego

A może do szuflady? Przecież ona na pewno został opróżniona właśnie na kota, a nie na jakieś długie spodnie dziecięce, co tam komu po spodniach, kot w szufladzie to jest coś!

Categories: fotokot, zabawy

Leave a Reply