Z dnia na dzień

Posted On: wtorek, Sierpień 24th, 2010 at 18:29

Szczęściarz czuje się już dobrze. Ma apetyt i częściej rozrabia. Udało nam się, leczenie skutkuje. I efekty widać. Wołamy go, przychodzi do nas i spogląda tymi swoimi pięknymi oczami. Nasze samopoczucie jest mocno mieszane. Leczymy go i pomagamy, ale nie możemy znaleźć mu domu. Ludzie znajdują mnóstwo argumentów typu, bo kot ma już rok, bo nie wiadomo co robił, bo wolą młodszego albo rasowego. Chwilami brakuje nam słów. Nasz argument jest inny, bo nie mamy warunków i finansów już także, by sobie pozwolić na kolejne zwierze, ale wiadomo… Chcieliśmy pomóc. Odrobaliczyliśmy go, podawaliśmy leki, zbadaliśmy i załatwiliśmy kastrację. Zapewniliśmy tyle ile w naszej mocy…Teraz jesteśmy trochę w patowej sytuacji. I jeśli do czwartku, do wieczora nikt nie odezwie się w sprawie adopcji, zawozimy Szczęściarza do schroniska. Mi nie jest łatwo, nie wiem czy dam radę, czy nie będę płakać i czy po prostu podołam. Szczęściarz nie zasługuje na taki los. Mógłby mieć dom… Prawdziwy dom.

24 sierpnia 2010<

Categories: Bez kategorii, Stary dom - wpisy Fikcji

Leave a Reply